Dziś krótko o przedmiocie wzbudzającym wiele kontrowersji wśród moli książkowych. Małe, cienkie coś, przeważnie z funkcją podświetlenia ekranu, które można zabrać wszędzie i czytać na tym książki. Czary jakieś? 
Nie, czytnik e-booków.

Świat wielbicieli literatury pełen jest sporów na różne tematy – jednym z najgorętszych z nich jest dylemat Czytnik vs. Papier. Jedni mówią, że papierowe wydania książek są dla smakoszy literatury. Że jak litery, to tylko tuszem na papierze. Że klimat, że pachną, no i bookstagramują się lepiej 😉

Inni twierdzą, że czytnik to przyszłość, bo (dosłownie) ciężko zabrać ze sobą poza dom więcej niż kilka papierowych wydań książek i nie zrobić sobie kuku w kręgosłup. Że przydaje się funkcja czytania w ciemności. Że czytnik chwyta się wygodniej niż 600-stronicową książkę. 

Obie grupy twierdzą, że tej drugiej opcji absolutnie nie używają i nie mają zamiaru. I wtedy pojawia się trzecia grupa. Ta pośrodku. To do niej należę.

Czytam papierowe wydania dla ich formy i zapachu. Nie ma to jak sztachnąć się farbą drukarską 😉 
Dość często używam mojego Kindle’a, gdy wychodzę na dłużej z domu, a moja torba bez książek już waży z pięć kilo (w dobry dzień). 
Doceniam obydwie opcje. Przecież można uwielbiać stare i być otwartym na nowe. W końcu chodzi o to, by sobie poczytać 😉 

A Ty? W której grupie jesteś?

Facebook fanpage
Instagram 
Noworoczne wyzwanie czytelnicze „Więcej książek w 2019!”

10 Comments

  1. Zgadzam się z Tobą całkowicie 🙂
    Na wyjazdy i wyjścia poza domem (poczekalnia do lekarza itp.) zawsze zabieram czytnik.
    Natomiast w domu zazwyczaj czytam książki papierowe.
    Wg mnie jedno drugiemu nie przeszkadza 😀
    Pozdrawiam

  2. Muszę przyznać, że kompletnie nie potrafię czytać na czytniku. Moja koleżanka pożyczyła mi kiedyś bo miała na nim lekturę, ale autentycznie nie potrafiłam nic z niej zapamiętać, a co więcej, strasznie się nudziłam. Zabrawszy się za wersje papierową czytało mi się o wiele lepiej i przyjemniej. Zapewne nigdy nie będę czytać E-booków, jednak uważam, że są one wygodniejsze i łatwiej się tak czyta 🙂

  3. Ja czytania nie używam, jakoś nie mogę się do niego przekonać. Zawsze wolalam zapach książek, fakture kartek. No i przedewszystki Piękne okladki. Tak teraz myślę kupować czytania tylko na wakacje aby nie targać książek to chyba nie jest dla mnie. Bo ja przeważnie na wakacje zabieram jedną książkę a resztę czasu spędzić w gronie przyjaciół albo rodziny. Tak więc czytnik może dla mnie nie istnieć 😂

  4. Ja osobiście nie miałam styczności z czytnikami, bo pewnie potem i tak chciałabym kupić wersję papierową. Ale nie uważam żeby było to coś złego czy nieprzyzwoitego dla mola książkowego. Nie każdy może sobie pozwolić na dźwiganie dużej ilości książek, na wyjazdach czytnik na pewno lepiej się sprawdza. Wiem też, że niektórzy obarczają czytniki pogarszaniem wzroku, ale wiele z nich ma dostosowaną jasność i kontrast do światła w ciągu dnia. Moim zdaniem fajna sprawa i nie odbiera to przyjemności z czytania, nie każdy jednak musi próbować 🙂

  5. Uwielbiam mój czytnik. Czasem nawet wybieram jego mimo posiadania książki w wersji papierowej, bo łatwiej się trzyma 🙂
    Ale książki papierowe oczywiście nadal pozostają moją preferencją 🙂

  6. Ja mam mieszane uczucia co do czytników… Żle mi się z nich czyta, bo lubię papier w dłoni. Ale i torebka ciężka, bo normalna książka waży… Dla mnie decydujące jest to, że ebooków nie można pożyczać i ciężko znaleźć kogoś kto chętnie się podzieli zakupioną książką 🙁 a ja jednak dużo wypożyczam 🙂 dlatego jak na razie zdecydowałam się na audiobooki 🙂

    Pozdrawiam!

  7. Ja to jestem w tej grupie, która czyta. Nie jest dla mnie w najmniejszym stopniu ważne jak i w jakiej formie (czytania nie mylić z posiadaniem). Lubię, chociaż od niedawna, wysłychać audiobooka, ebooki czytam, papierowe – kieszonki, albumy, w twardych, miękkich, na białych i żółtych stronach. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.